Od dziecka ciągnęło go do cyfrowej rozrywki, dobrego kina i muzyki, której jak sam mówi, nie potrafiłby z życia wykreślić. Studia z grafiki komputerowej miały być przepustką do branży gier, jednak życie napisało nieco inny scenariusz. Zamiast projektować wirtualne światy, zaczął rozwijać się w szeroko pojętych mediach. Po drodze były studia z reklamy i PR, praca w radiu studenckim jako realizator i prowadzący, różne projekty medialne. To właśnie tam nauczył się jednego – w tej branży trzeba być trochę fotografem, trochę filmowcem, trochę grafikiem i trochę marketerem. Przypadkowy wyjazd na testy rajdowe sprawił, że fotografia spotkała się z motorsportem. Później przyszły kolejne dyscypliny – rajdy, wyścigi górskie i w końcu drifting, który dziś zajmuje w jego kalendarzu zdecydowanie najwięcej miejsca.
Dziś zawodowo tworzy zdjęcia i filmy na wydarzeniach motorsportowych, realizuje sesje samochodowe oraz prowadzi komunikację w social mediach marek związanych z motoryzacją. Jest także ważną częścią ligi driftingowej Drift Open, gdzie jako profesjonalista angażuje się w swoją pracę z pełnym oddaniem – zarówno za obiektywem, jak i w budowaniu medialnego wizerunku tej dyscypliny.
A po godzinach? Nadal nadrabia zaległości w grach z dobrą fabułą, słucha muzyki i z czystej ciekawości świata, zagląda czasem do psychologii i socjologii.
Zapraszamy na obszerny wywiad z Krzysztofem Klimkiem, człowiekiem, którego w motorsportowym środowisku trudno nie lubić – zawsze uśmiechniętym, koleżeńskim i pełnym pozytywnej energii. Czasem mamy nawet wrażenie, że w jego mózgu po prostu… brakuje tej części odpowiedzialnej za nerwy. Może właśnie dlatego w świecie pełnym hałasu silników, pośpiechu i presji potrafi zachować spokój, dystans i niezmienne zaangażowanie w to, co robi.